Kolejnym odkryciem smakowym było pesto, klasyczne - bazyliowe z orzeszkami i parmezanem. Jednak zachwytu nad nim mój M. już nie podziela ;-) a ponieważ bardzo lubię zieleń na talerzu, to wymyśliłam sobie pesto paprykowo-szpinakowe z orzechami włoskimi. Wykonanie jest bardzo proste, jedzenie jeszcze prostsze. Można je przechowywać w lodówce kilka dni, dać komuś w prezencie albo po prostu rozkoszować się nim w domowym zaciszu. I co ważne - pasuje do wielu potraw jako nadzienie czy smarowidło. Najbardziej lubię łączyć je z mięsem.
Składniki
1/4 opakowania mrożonego szpinaku
2 ugotowane i obrane czerwone papryki
kilka orzechów włoskich
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka startego parmezanu
1 rozgnieciony ząbek czosnku
pieprz, sól,
mieszanka przypraw do sałatek Prymatu (moja ulubiona, dlatego dodaje ją do wielu potraw, bardzo fajny aromat)
Szpinak rozmrażamy, dusimy na patelni z odrobiną soli i pieprzu oraz kapką oliwy. Ugotowaną czerwoną paprykę (ma pomarszczoną skórkę) studzimy i obieramy, kroimy na kawałki. Orzechy mielimy. Do blendera wrzucamy szpinak, paprykę, parmezan i zmielone orzechy, doprawiamy do smaku, wlewamy oliwę i blendujemy do uzyskania gładkiej masy. Gotowe :-) Pesto jest delikatne, nie ma typowej goryczki dla pesto bazyliowego. Wychodzi 1/5 słoiczka.
Przepis bierze udział w akcji:
![]() |
low crab |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz czasem kilka słów od siebie :-)